Translate

sobota, 27 lipca 2013

Sudeckie zioła - Lipa drobnolistna



 Kwiat lipy.

    Surowcem  (Tilia mordata) są rozkwitające kwiatostany wraz z podsadkami. Zbiera się je pod koniec czerwca lub w lipcu (nie zbiera się kwiatów przekwitłych). Lipę zbieramy gdy jest sucho i przechowujemy w szczelnie zamkniętych pudełkach.

Skład chemiczny i działanie: Kwiat lipy zawiera związki flawonowe – w większości pochodne kwercetyny i kemferolu, garbniki, węglowodany, śluz, kwasy organiczne, olejek lotny, witaminy grupy PP, aminokwasy. Działa napotnie, przeciwbólowo, żółciopędnie i przeciwskurczowo, pobudza wydzielanie soku żołądkowego, uspokaja, nieznacznie obniża lepkość czerwonych krwinek.


 Kwiat lipy, stanowisko Wzgórza Dziwiszowskie.
Stosuje się w stanach gorączkowych, przeziębieniach, grypie, anginie, zapaleniu oskrzeli,  zaburzeniach trawiennych, nadmiaru pobudliwości nerwowej. Zewnętrznie do płukania jamy ustnej i gardła w stanach zapalnych.

 Aleja lipowa w Dziwiszowie.


 Lipa Dziwiszów.
Postacie leku. Napar: 1-2 łyżek kwiatu lipy zalać szklanką wrzątku, zostawić pod przykryciem przez 10 minut. Odcedzić. Pić 3 razy dziennie po pół szklanki płynu. - Napar z dodatkiem malin: Kwiat lipowy i suszone maliny (w równych częściach zaparzyć, dodać miodu ( napotny). - Miód lipowy jest napotny. - Odwar do użytku zewnętrznego: 8 łyżek kwiatu lipy zalać  2 szklankami letniej wody, gotować 20 minut i odcedzić. Używać do płukania jamy ustnej i gardła lub do kąpieli (przy nerwobólach)./Jan Wieczorek/
Foto: Jan Wieczorek
Bibliografia: J.Kwaśniewska, K.Mikołajczyk - "Zbieramy zioła" oraz na podstawie wielu książek o ziołach.   


W ramach działalności Dzikich Sudetów proponujemy Państwu uczestnictwo w szeregu atrakcyjnych eksploracjach i wyprawach turystycznych prowadzonych przez kulturoznawcę i eksploratora sudeckiego Jana Wieczorka, który pokaże Państwu miejsca ze wszech miar interesujące, jak i też dzikie i tajemnicze, a bywa, że całkiem świeżo odkryte... 
DZIKIE SUDETY
 

czwartek, 25 lipca 2013

Karkonosze Szwedzkie Skały i Słup

Śnieżka.
   
           W Karkonoszach najbardziej popularnym paśmie całych Sudetów, coraz trudniej jest znaleźć takie miejsca, w których można odpocząć od tłumów. Proces komercjalizacji tych gór prowadzi, do tego, że stają się one przez to odpychające i w okresach urlopowych niemal zakorkowane. Wydaje się, że wraz z rozwojem drapieżnego turyzmu, Karkonosze staną się jedynie deptakiem, po którym jak w centrum handlowym będzie można sobie przejść ze Szrenicy na Śnieżne Kotły lub z Kopy na Śnieżkę, aby zostawić w Karpaczu i Szklarskiej Porębie oraz na głównym grzbiecie Karkonoszy jak największą ilość pieniędzy. 

O Karkonoszach ostatnio było głośno, przy okazji  toczącej się batalii o dzierżawę schroniska Samotnia, gdzie dotychczasowi dzierżawcy mieli być zastąpieni nowymi, którzy dali się poznać  w Karpaczu i na szczycie Śnieżki od jak najbardziej komercyjnej strony. - Restauracja na Śnieżce, jest obecnie makabrycznym siedliskiem kiczu, który dodatkowo nie jest osadzony kulturowo w tematyce sudeckiej. Podobnie jak w Karpaczu, gdzie pozwolono na to, aby powstawały tam gospody rodem z Podhala, tak i na Śnieżce pozwala się na to, aby królowała tam wywindowana do granic absurdu drożyzna (np.3 zł za wc) i tandeta w postaci np. rzeźb z wystawionymi na wierzch genitaliami...  
 Kiczowate wnętrze restauracji na Śnieżce foto: Jacek Potocki.
Nasuwa się pytanie czy w Karkonoszach można jeszcze zwyczajnie odpocząć i czy można podczas urlopu wybrać takie trasy, które pozwolą nacieszyć się tutejszą przyrodą bez importowanych dodatków (ciupagi, kwaśnica, kapelusze i muzyka góralska) rodem z Chin lub Zakopanego? Niestety rzecz jest coraz bardziej problematyczna, ale wciąż możliwa.
 Szwedzkie Skały.
 Szwedzkie Skały.
Na Szwedzkie Skały (Tumpsfels), położone na wysokości 880m n.p.m. w górnym fragmencie Doliny Myi, możemy udać się na dwa sposoby tj.: wędrując z Przesieki oraz z Borowic. - Borowice znane są głównie z tego, że organizuje się w tej dawnej osadzie leśno-pasterskiej raz do roku festiwal poezji śpiewanej - „Gitarą i ...”. Jeśli miałbym komuś polecać bazę w Karkonoszach, miejsce w którym powinien szukać sobie noclegów, to byłyby to właśnie: Jarkowice, Borowice, Przesieka, Jagniątków czy Michałowice, a nie Karpacz stylizowany bezmyślnie na pseudo Zakopane, którym nigdy nie był i przecież nie będzie! 

 Borowice.


Borowice mają też połączenie z Jelenią Górą, docierają tu autobusy komunikacji miejskiej nr. 4. Najlepiej jest jednak przyjechać tu własnym samochodem, by z tej górskiej wsi pójść pieszo Drogą Sudecką, do skrzyżowania z Drogą Chomontową. - Jeszcze niedawno można było podjechać w okolice tego miejsca, ale obecnie wytyczono tam znaki zakazu, parkowanie więc jest niedozwolone.

 Kamienny most na Drodze Sudeckiej.


Droga Chomontowa. 
Wspomnianą Drogą Chomontową podążamy pod górę, mając po prawej stronie dolinę potoku Myja. W okresie niemieckim zarówno dolny fragment Myi z pięknymi wodospadami, jak i górny z kaskadami i skałkami granitowymi, był często odwiedzany i uważany za jeden z piękniejszych w Karkonoszach. 

Kierując się na Szwedzkie Skały musimy brać pod uwagę topografie terenu, a więc z Drogi Chomontowej, w miejscu, w którym ona dokonuje skrętu w lewo, wejść w mniej już zaznaczoną drogę podążającą nadal do góry, wzdłuż osi Doliny Myi, którą mamy po prawej stronie. W pewnym fragmencie tej drogi docieramy do lekkich odsłonięć w drzewostanie, z których już widać, położone nieco w dole Szwedzkie Skały. 

 Szwedzkie Skały na pierwszym planie widoczne punkty zjazdowe dla wspinaczy.
Grupa skalna Szwedzkie Skały, znajduje się w środkowej części Karkonoszy, na północno –wschodnim zboczu Śląskiego Grzbietu. Obecnie skałki od góry nieco zarastają. Natomiast u podnóża skał płynie potok Myją, tworząc dzikie i malownicze miejsce. Szwedzkie Skały zbudowane są oczywiście z granitu karkonoskiego, na tę formację składają się spękane ciosowo mury dochodzące do wysokości 30 m. 

Szwedzkie Skały i potok Myja u podnóża.
Kiedy poświecimy troszkę czasu i obejdziemy skały zarówno od góry jak i od dołu, będziemy mogli dojrzeć geomorfologiczną przeszłość tego miejsca.

Widok ze Szwedzkich Skał w kierunku Pielgrzymów.
Po pierwsze skały znajdują się na stromym mocno wciętym stoku górnego fragmentu Doliny Myi. Z pięknych panoram w kierunku grzbietu Karkonoszy, możemy wywnioskować, że Potok Myja, przez długi okres mocno zagłębił się w powierzchnie stokową, podmywając również miejsce, z którego wyrastają Szwedzkie Skały. Gdy zejdziemy do koryta potoku, ujrzymy wówczas, że Myja podmywa jedną z turni i natrafiając na bardziej twarde fragmenty granitu, dokonuje skrętu i następnie dalej podąża w dół doliny. 

 Szwedzkie Skały.
 
Myja w okolicy Szwedzkich Skał.
Drugim ważnym aspektem wzmacniającym geomorfologiczną rangę tego miejsca, jest regularny kanciasty pokrój skałek, nawiązujący do układu spękań w granicie. Otóż rozmaite skały mają spękania wynikające z różnych czynników. Granit karkonoski, jako skała magmowa posiada spękania, związane zarówno z okresem tworzenia się skały granitowej – cios termiczny (ten powstaje w momencie, gdy granit stygnie, a jego gęstość się nie zmienia i powstają wówczas spękania), jak i też w okresie erozji twardej już skały – spękania ciosowe, poprzeczne, poziome i leżące (w tym spękania plasterkowe).

Na Szwedzkich Skałach, mamy regularny cios granitowy, oglądamy tu jak formacja przybiera swoisty rysunek liń pionowych z poziomymi, które to fragmentaryzują granit na serie bloków, niekiedy już w pewnych miejscach odspojonych (blok zwany Zającem). W miejscach gdzie skała granitowa jest bardziej odporna, granit ma postać bardziej litą. 

Szwedzkie Skały układ spękań w granicie.



 Szwedzkie Skały (Zając).
Szwedzkie Skały z powodu tego, że mają pięknie wykształcone ściany z filarami i rysami, są też adoptowane pod wspinaczkę przez Sudecki Klub Wysokogórski. Wspinaczka w tym miejscu urasta do miana estetycznego przeżycia i nie ma nic wspólnego z komercją, jaka panuje w popularnych tak zwanych „ogródkach wspinaczkowych”, gdzie człowiek czuje się niekiedy jak na sztucznych ścianach czy innych przyrządach służących do gimnastyki, gdzie żeby wejść w wybraną przez się drogę często trzeba czekać godzinami na swoją kolejkę, co bardzo zniechęca do uprawiania tej formy aktywności. 
 Droga ku Słupowi.
Teren nad Szwedzkimi Skałami, jest równie atrakcyjny, dlatego wędrując dalej w górę drogą, którą przybyliśmy do Szwedzkich Skał, dojdziemy do kolejnej skałki, która staje się z powodu bujnego wzrostu roślinności obiektem coraz bardziej niszowym. Podejście do skałki jest możliwe wąską ścieżką, prowadząca do góry,tj.: od drogi ze Szwedzkich Skał.

Skała Słup.
Skała Słup, to prosta kanciasta kolumna granitu mająca 7 m wysokości, stojąca jak gdyby na granitowym katafalku. W przeszłości - jeszcze 20 lat temu, stała ona w miejscu, w którym nie było drzew, a rozlegające się stąd widoki, należały do jednych z piękniejszych w tej części Karkonoszy. Obecnie skała Słup zarasta młodym lasem, który pewnie za około 10 lat całkowicie ją zasłoni. 

 Myja w górnym odcinku.
Zanim zejdziemy z powrotem do Borowic, powinniśmy jeszcze podejść wzdłuż koryta Myi, nieco wyżej, aby zobaczyć jak potok ten, tworzy serie małych kaskad z interesującym przyrodniczo otoczeniem. Dla bardziej wytrwałych eksploratorów proponuje odszukanie skałki Zamczysko i wedle woli przy użyciu mapy, powrót prawą lub lewą stroną Doliny Myi do Drogi Sudeckiej i dalej do Borowic.
/Jan Wieczorek/
Foto: Jan Wieczorek i zdjęcie Jacka Potockiego


W ramach działalności Dzikich Sudetów proponujemy Państwu uczestnictwo w szeregu atrakcyjnych eksploracjach i wyprawach turystycznych prowadzonych przez kulturoznawcę i eksploratora sudeckiego Jana Wieczorka, który pokaże Państwu miejsca ze wszech miar interesujące, jak i też dzikie i tajemnicze, a bywa, że całkiem świeżo odkryte... 
DZIKIE SUDETY
e-mail: d.sudety@gmail.com 


poniedziałek, 22 lipca 2013

Olbrzym ze Świebodzic



Kościół św.Franciszka z Asyżu w Świebodzicach.
    
   
      Średniowieczne malowidła ścienne znajdujące się na terenie Sudetów jak i poza nimi na Przedgórzu Sudeckim, czy jeszcze dalej na Nizinie Śląskiej lub w okolicach Brzegu wpisują się w rozmaite konteksty, wśród których można odnaleźć przedstawienia walki św. Jerzego ze smokiem, wątki apokaliptyczne i przedstawienia rozmaitych świętych. 

W kościele św. Franciszka z Asyżu położonym na skraju Cierni, które przylegają do Świebodzic, oglądamy bardzo typowe, lecz mało znane przedstawienie św. Krzysztofa z drugiego ćwierćwiecza XIVw (o freskach przedstawiających św. Krzysztofa pisałem już wcześniej w artykułach na temat Strzegomia i Lipy, opisując tam bliżej postać św. Krzysztofa). 

 św.Krzysztof w mitrze książecej z Chrystusem na rękach. 
Większość turystów nie zdaje sobie sprawy z wielkości tego malowidła i tak naprawdę nie kojarzy, że ta wyjątkowa atrakcja znajduje się w pobliżu popularnego Książa, do którego z miasta Świebodzice jest bardzo blisko. Tym bardziej dziwi fakt, że w większości przewodników nie znajdziemy informacji o „olbrzymie z Cierni”; abstrahując dopiero po wyznaczeniu tras tematycznych np. szlakiem polichromii sudeckich, ta sytuacja mogłaby się ustabilizować i poprawić. 

 św. Krzysztof ze Świebodzic /Ciernie.
Kościół św. Franciszka z Asyżu, obecnie remontowany od zewnątrz, jest budowlą jednonawową, której początki sięgają pierwszej połowy XIII w, przebudowaną około 1891r. Wieża tego kościoła w kształcie graniastosłupa pochodzi z 1830 r.  - Zatem od zewnątrz nic nie wskazuje, że budowla ta kryje jakąś oryginalną średniowieczną atrakcję.
 
Wnętrze kościoła w Świebodzicach (dzielnica Ciernie).
Do odkrycia gotyckiego fresku z 1 płowy XIVw. doszło w 1969 roku, podczas prac remontowych. Wówczas odsłonięto na północnej ścianie nawy naprzeciw wejścia ogromne, gdyż obejmujące całą wysokość kościoła, przedstawienie św. Krzysztofa z Chrystusem na rękach. Malowidło, wyróżnia się spośród innych przedstawień św. Krzysztofa tym, że oglądamy na ścianie św. Krzysztofa w koronie, a bardziej szczegółowo w mitrze książęcej, gdzie podobne malowidła znane są z przedstawień austriackich w Pfaffstätten i Schöngrabern

 Dolny fragment malowidła ze św.Krzysztofem.
Nawiązując do kontekstów, o których wspominałem wyżej możemy domniemać, że św.Krzysztof ze Świebodzic/Cierni, pod względem, formy, a może nawet i wykonania, był nawiązaniem do przedstawień austriackich. Fakt, ten wskazuje na to, że w okresie średniowiecza uznani twórcy i dekoratorzy kościelni byli źródłem dalszych artystycznych inspiracji, a być może nawet otrzymując zlecenia poza swoimi krajami macierzystymi (Austria, Czechy) wykonywali malowidła na terenie Sudetów i Śląska. - W kościele w Cierniach oprócz postaci św. Krzysztofa znajdowały się też i inne malowidła, które obecnie pozostają pod warstwą tynku, ich odsłonięcie mogłoby pomóc w odnalezieniu dalszych analogii, a być może i autorstwa tego malarskiego przedsięwzięcia.

św. Krzysztof ze Świebodzic /Ciernie.
Kościół św. Franciszka z Asyżu wraz z średniowiecznym malowidłem św. Krzysztofa, można zobaczyć tuż przed mszą lub zaraz po niej. Szczegółowe godziny nabożeństw, podane są na tablicy informacyjnej przed kościołem, w innym wypadku należy udać się do pobliskiej plebanii i poprosić o otwarcie kościoła. Zwiedzanie najlepiej zaplanować na zwykły dzień, wówczas dzieło średniowiecznej sztuki  można będzie zobaczyć w kameralnej atmosferze.       
/Jan Wieczorek/ 
Foto: Jan Wieczorek i zdjęcia z Internetu.

Bibliografia: A.Karłowska-Kamzowa "Sztuka Piastów śląskich w średniowieczu" oraz "Malarstwo Śląskie 1250-1450"



W ramach działalności Dzikich Sudetów proponujemy Państwu uczestnictwo w szeregu atrakcyjnych eksploracjach i wyprawach turystycznych prowadzonych przez kulturoznawcę i eksploratora sudeckiego Jana Wieczorka, który pokaże Państwu miejsca ze wszech miar interesujące, jak i też dzikie i tajemnicze, a bywa, że całkiem świeżo odkryte... 
DZIKIE SUDETY