Translate

niedziela, 17 lutego 2013

Malowidła z Wieży w Siedlęcinie



Wieża Książeca w Siedlęcinie

Teren w okolicach Jeleniej Góry jest szczególnie atrakcyjny, w ostatnim czasie jakby powoli drgnęło odnawianie zabytków z tzw. „Zabytkowego Parku Kultury” oraz ”Doliny Pałaców”, widać jak wraca w te miejsca życie często są w nich organizowane imprezy kulturalne, konferencje, sympozja, w niektórych zabytkach powstają galerie. Wśród wielu atrakcji ziemi Jeleniogórskiej bardzo oryginalnym zabytkiem jest gotycki dwór obronny położony w Siedlęcinie zwany Książęcą Wieżą Mieszkalną

Sam Siedlęcin jako wioska, ma bardzo piękne położenie, leży u wylotu Przełomowej Doliny Bobru, którą zwie się też „Perłą Zachodu”, w Pobliżu znajduje się kolejny zbiornik zaporowy - Jezioro Wrzeszczyńskie, ze starą niemiecką, niezwykle malowniczo położoną elektrownią, a dookoła wioski rozpościerają się Góry Kaczawskie i wzniesienia Gap i Lipnika.

Rzeka Bóbr w Siedlęcinie

 
Siedlęcin był i jest często odwiedzany przez mieszkańców pobliskiej Jeleniej Góry. Turyści z zewnątrz zaglądają już tu rzadziej, ze szkodą dla siebie samych, gdyż w Siedlęcinie jest kilka zabytków godnych obejrzenia: Kościół średniowieczny, młodszy kościół finalny, jednak najważniejszym zabytkiem jest oczywiście Wieża Książęca (24 metry wysokości),w której znajduje się unikatowy zespół świeckich malowideł ściennych.


 Wnętrze Wieży Książecej - piętro z freskami.
Malowidła znajdują się na ścianach drugiego piętra gotyckiej budowli, pochodzą prawdopodobnie z lat 1320-40.Wykonane są techniką  Al secco, jest to technika malarska polegająca na pokrywaniu suchego tynku farbami zmieszanymi z wodą. Pochodzenie nazwy z włoskiego „na sucho”, technikę tę stosowano już w starożytności. 


Wyjątkowość malowideł polega na tym, że nie przedstawiają one, jak to często bywa motywów sakralnych, ale są w przeważającej mierze świeckie. Jeśli ktoś chciałby ujrzeć na żywo średniowieczne malowidło o mistrzowskim poziomie wykonania, to na pewno się nie zawiedzie kierując swe kroki do Wieży Siedlęcińskiej. Zabytek jest pod opieką „Fundacji Chudów”, obowiązuje wejście z biletami (5zł dorośli), ale nie jest to wydatek w porównaniu z tym np. co doświadczyłem w Szkocji w znanej kaplicy Rosslyn Chapel.

 Freski
To dziwne, że u nas w Polsce klasa zabytków, zamków, pałaców, opactw jest porównywalna, a   nie cieszą się one tak dużym społecznym zainteresowaniem, jak to bywa zagranicami. Rosslyn Chapel, jest dosłownie najeżdżane przez turystów i to nie tylko z Europy, ale i z całego świata. Wejście do zadaszonego konstrukcją metalową Rosslyn Chapel kosztowało jak dobrze pamiętam 10 funtów,czyli  porównywalnie z wejściem na Akropol w Atenach. Natomiast ceny wejścia do Wieży Ksiązecej są śmiesznie małe.

  
 Freski ściana główna.
 
Siedlęcińskie malowidła dostarczają badaczom wielu problemów, nie znany jest fundator przedsięwzięcia, a tematyka, też nie jest łatwa do przypisania. Malowidła mają też odmienny charakter i to dodatkowo utrudnia przypisanie dzieła. Przyjmuje się, że fundator mógł wywodzić się z kręgów dworu księcia świdnicko- jaworskiego. Głównym tematem malowidła jest przedstawienie św. Krzysztofa jako patrona dobrej śmierci, w otoczeniu żywych i zmarłych oraz sceny rycerskie i dworskie.

Przez długie lata, dopatrywano się w siedlęcińskim al secco, legendarnego przedstawienia z okresu średniowiecza, widziano w malowidłach ilustrację podania o rycerzu Iweinie, opowieść, ta była mniejszą częścią opowieści o Królu Arturze. -   O czym traktuje film podglądowy.

 Szkice
 
Malowidła odkryto przypadkowo w końcowych latach 19 wieku (po 1880r.).Wielokrotnie poddawano je renowacji, obecnie również są świeżo po pracach konserwatorskich z roku 2006. Prezentują się wspaniale. Część ścian pokryta jest szkicami, które w fazie tworzenia nie zostały poddane końcowym wykończeniom, daje to możliwość przyglądnięcia się lub niemal analizy średniowiecznego rysownictwa (szkicu).

 Jedno z pięter Wieży Książecej
 
Strach pomyśleć, że jeszcze parę dziesięcioleci temu wieża była zdana na łaskę losu, podobnie jak szereg innych zabytków na terenie Dolnego Śląska ulegała stopniowej ruinie. Zabytek ten jest wart zobaczenia z różnych powodów; architektonicznych, krajobrazowych, historycznych i malarskich. Obiekt ma swój specyficzny klimat, kiedy zwiedza się lochy czy poszczególne pietra ,a jest ich kilka, każde z tych pomieszczeń niemal inaczej pobudza do myślenia. Osobiście jestem pod urokiem tego obiektu, zawsze chętnie go odwiedzam, dane mi też było za zezwoleniem Fundacji Zamek Chudów, zrealizować w Wieży Rycerskiej film niezależny, przypowieść historyczną o inkwizytorze Tarque Mada. Film pt.: Wieża Molesty.     Film oddaje klimat tego miejsca, niekiedy na drugim planie widać też malowidła, o których w tym artykule wspominam.

 Kościół w Siedlęcinie
Będąc w Siedlęcinie koniecznie należy zwiedzić Wieże, obejść ją w koło wzdłuż fosy, wykonać zdjęcia od strony pobliskiego kościoła parafialnego (tu też znajdują się ciekawe zabytki: figury, płyty nagrobne, krzyż pokutny). Można też zwiedzić okoliczną ulicę, z byłym sklepem pamiętającym „złote” lata PRL. W samej wieży znajduje się mini biuro, z książkami, albumami promującymi zabytek i wszelkiego rodzaju pamiątkami pod adresem internetowym znajdują się wszelkie turystyczne dane dotyczące tego obiektu.

 Legenda o ZMORZE z Książęcej Wieży Mieszkalnej.

W siedlęcińskiej wieży mieszkała niegdyś zmora. Za życia była to siódma córka właściciela wieży, dziewczynka garbata i kulawa, z której ludzie kpili, za co ta po śmierci zaczęła się mścić. Siadała w nocy ofierze na piersi, a potem dusiła ją. Nie miała innego wyjścia, jak zostać zmorą - jeśli w rodzinie rodzi się siedem kolejnych córek, ta ostatnia musi być noculą. Na żer wyrusza w środku nocy, potrafi przybrać postać ćmy lub komara, żeby dostać się do domostwa. I na zmory jest jednak rada. Należy sypiać na brzuchu i trzymać pod łóżkiem siekierę lub inny metalowy ciężki przedmiot, okadzić łóżko poświęconym zielem, zaś na drzwiach nakreślić znak krzyża poświęconą kredą. Stosując się do tych zasad miejscowy egzorcysta złapał i uwięził w glinianej stągwi naszą zmorę, a następnie wrzucił ją do rzeki Bóbr. Niestety, naczynie rozbiło się o kamień i pękło, a zmora uciekła, jednak nie odważyła się już wrócić do wsi. Rzuca nieraz tylko kamieniami w ludzi, którzy podążają piechotą z Siedlęcina do Jeleniej Góry. Oko zaś ma, szelma, celne, więc trzeba uważać.

 



/Tekst i zdjęcia: Jan Wieczorek/


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz